Airsoft dla mniej zamożnych – poradnik

Tekst ten nie ma na celu obrażenia kogokolwiek. Ma pomóc ludziom zaczynającym swoją przygodę z airsoftem, a mającym skromne fundusze. I do takich osób jest on skierowany. Postaram się nie powtarzać tu informacji zawartych w innych poradnikach, ale czasem będę zmuszony.

Przede wszystkim jeśli zaczynasz przygodę z airsoftem i masz mało kasy musisz uświadomić sobie cztery rzeczy:

  • do zabawy potrzeba TYLKO atestowanej ochrony oczu, repliki i kulek,
  • nie musisz mieć … (tu wstaw cokolwiek poza rzeczami wymienionymi w punkcie pierwszym),
  • kombinowanie i mądre oszczędzanie są Twoimi przyjaciółmi,
  • chytry dwa razy traci.

Przeczytałeś? Przeczytaj jeszcze raz i zapamiętaj. Powtórz jeszcze raz bo to niczym przykazania biednego airsoftowca. No, to teraz możesz czytać dalej.

Priorytety

Mając mało kasy musisz ustalić priorytety i tymi priorytetami powinny być ochrona oczu, następnie replika, a potem kulki bo te rzeczy umożliwiają zabawę. Ochrona oczu to pierwszy priorytet – bez niej nikt Cie nie dopuści do gry. Ochrona oczu MUSI posiadać atesty. Dlaczego? Atest to taka gwarancja, że przedmiot wytrzyma tyle ile określono w specyfikacji normy. Bez tego nie ma pewności, że ochrona wytrzyma postrzał, a to może prowadzić do kalectwa i nieprzyjemności prawnych. Ochronę oczu, która ma atesty można dorwać za niewielkie pieniądze. W internecie za mniej niż 50zł dostaniesz ochronę oczu, która spełnia atesty. Jeżeli wybierzesz się do lokalnego sklepu BHP to prawdopodobnie znajdziesz coś taniej niż w internecie (odpadną koszty przesyłki). Szukaj ochrony oczu spełniającej normę PN-EN 168:2005 lub PN-EN 166:2005 – o samych normach jeszcze napiszę. W sklepach typowo airsoftowych można często spotkać ochronę oczu produkcji chińskiej, która nie gwarantuje żadnej ochrony wzroku. Często takie chińskie gogle czy okulary kosztują niewiele mniej, a czasem nawet więcej, niż atestowane produkty renomowanych firm takich jak Bolle czy Uvex. O chińskiej ochronie oczu można powiedzieć, że jest to loteria – jeden egzemplarz wytrzyma wiele, inny rozpadnie się w transporcie. W tej loterii stawką jest Twój wzrok. W mojej ocenie nie warto dla zaoszczędzenia paru złotych ryzykować utraty choćby częściowego widzenia w jednym z oczu. Pamiętaj, lepiej poczekać miesiąc z rozpoczęciem zabawy niż potem uczyć się czytać w alfabecie Braille’a.

Drugim priorytetem jest replika. Tu zaczynają sie schody. Dobrą replikę można kupić za 70zł, a potem dłuuugoooo nic i dopiero od 300zł zaczynają się kolejne dobre repliki. Najtańszą godną polecenia repliką jest shotgun AGM – kosztuje obecnie około 70zł. Następnie na upartego można polecić shotguny M56 produkcji Double Eagle (kosztujące 150-200zł), ale one strzelają trzema kulkami naraz. Jest to fajne póki strzelamy na małe odległości – powiedzmy do 20m – później rozrzut kulek robi się tak duży, że ciężko trafić w cel, a w lesie pojedynki często toczą się na dystansie 30 czy 40 metrów. Sensowne repliki elektryczne zaczynają się od 300-350zł (np. MP5 od firmy Galaxy). Można zastanowić się nad kupnem pistoletów sprężynowych, elektrycznych lub gazowych, ale te pierwsze są niewygodne, z elektryków liczą się właściwie tylko AEPy Cymy (CM 030 i pochodne), które mają mały zasięg, gaziaki są drogie w utrzymaniu (gaz się zużywa i kosztuje, części zamienne czy dodatkowe magazynki są drogie), a w dodatku w niskich temperaturach gaz ucieka. Dostępne na rynku są też repliki elektryczne w cenie 100-300zł. Są to jednak repliki posiadające plastikowy gearbox (gearbox to bebechy repliki elektrycznej) – taki gearbox szybko się zużywa i niszczy, a sama replika nie zachwyca ani osiągami ani jakością wykonania. Dość kontrowersyjną sprawą jest zakup elektrycznej repliki używanej. Jest to sprawa kontrowersyjna bo nie wiadomo na co się trafi. Pomijając ewidentne oszustwa (a tych niestety nie brakuje) można trafić na okazję albo szrot, w którego trzeba będzie władować sporo kasy. Często takie wydatki sumują się do kosztów nowej repliki, a w dodatku doprowadzenie repliki do stanu używalności potrwa. Kupując nową replikę mamy gwarancje oraz od razu sprawną replikę. Warto więc poważnie zastanowić się przed zakupem używki. Jeśli kupisz shotguna AGM pamiętaj by zawsze robić pełne przeładowanie – ruch rączki przeładowania maksymalnie do siebie, a potem maksymalnie od siebie i dopiero strzał. Znacznie zmniejszy to prawdopodobieństwo urwania zaczepu cylindra – awarii bardzo trudnej lub wręcz niemożliwej do usunięcia bez wymiany części. Pamiętaj też by repliki nie przenosić widocznej. Owiń ją chociażby bluzą. Zmniejszy to szansę nieprzyjemności prawnych – Twój sąsiad może pomyśleć, że to broń, a wizyta AT w domu, przeszukanie o 6 rano czy zarekwirowanie repliki do ekspertyzy to nic przyjemnego.

Trzeci priorytet czyli kulki. Na rynku jest dostępna cała masa różnych kulek. Sam przetestowałem przynajmniej cztery marki – chiński noname, P&J, Rockets i G&G i tylko je ocenie, ale to, co napiszę będzie w miarę uniwersalne. Im wyższa jakość kulek tym lepiej, a za jakość się płaci. Wszelkie kulki ze szwem odpadają bo szef niszczy lufę i gumkę HU. Odpadają też kulki chińskie ACM (All China Made), noname itp. Kulki noname, które miałem były tak niedokładnie zrobione, że trafiały się egzemplarze, których dolna “półkula” była kulista, a górna wyglądała jak lód włoski – taka spiralka – a inne egzemplarze miały wypustki, które mocno zaburzały ich kulistość. Wszelkie takie niedoskonałości mogą skutkować zacięciem kulki w magazynku czy lufie. Rocketsy i P&J stanowią średnią półkę cenową i tak też stoją z jakością. Do shotguna AGM mogę z czystym sumieniem polecić. Do replik elektrycznych nie bardzo bo jednak w mojej Cymie 028 cięły się w magazynkach. G&G stanowią wyższą (ale nie górną!) półkę cenową i śmiało można je polecić do replik elektrycznych – do replik ze stockową lufą w zupełności wystarczą. Nie odnotowałem na nich ani jednej zacinki. Warto w mojej ocenie zainwestować w te kulki bo dają gwarancje spokojnej gry. Można kupić Rocketsy czy PeJoty, ale nie zdziw się jeśli Ci się zatną. Po informacje dot. doboru wagi kulek odsyłam na forum.

Jeżeli będziesz chciał kupić magazynki typu mid lub low/real cap zaopatrz się w tzw. strzykawkę czyli szybkoładowarkę do kulek.

Zachcianki i mity

W tej części omówię kilka najczęstszych zachcianek zielonego airsoftowca z ograniczonym funduszem. Wyjaśnię też i obalę kilka mitów. Tematy te były wałkowane dziesiątki, jak nie setki razy dlatego tu omówię je pokrótce, a po więcej wiedzy na ten temat odsyłam na forum i do innych poradników.

  • “Ja chcę być snajperem!” Chyba każdy airsoftowiec przynajmniej raz myślał o byciu snajperem. Ze snajperstwem w airsofcie są trzy problemy. Po pierwsze, jest drogie. Zacznijmy od kulek – myślałeś, że G&G o wadze 0,25g są drogie bo kosztują 40zł za 4000szt. To co powiesz na 40zł za 1000szt? To tylko wierzchołek góry wydatkowej. Replika “snajperska” ze sklepu (czyli w tzw. stocku) jest snajperska tylko z nazwy i wyglądu. By miała osiągi (celność i zasięg) godne airsoftowego snajperstwa trzeba zainwestować w jej tuning przynajmniej kilkaset złotych. Drugi problem – snajperstwo nie jest dla wszystkich bo (trzeci problem) jest specyficzne, można rzec, że nudne. Jeśli myślisz, że będziesz leżał pod krzaczkiem i eliminował dziesiątki przeciwników to się srogo mylisz. Często będziesz tak leżał i tylko słyszał jak gdzieś daleko warczą silniki replik elektrycznych, a potem usłyszysz “hej, chodźcie, wygraliśmy”. Przyjdziesz na respa, koledzy będą rzucać teksty w stylu “ładnie go ściągnąłem, nie?” lub “a widzieliście jak uciekał przez krzaki”, a Ty będziesz stał, taki biedny miś, słuchał i myślał “nie, nie widziałem”. Chodzi o to, że gość z repliką niesnajperską jest w centrum akcji, a snajper często na uboczu. Jak ktoś nie ma do tego zacięcia to może szybko się znudzić i sprzedać replikę (tracąc na tym powiedzmy 1/3, jeśli nie więcej, jej wartości).
  • “Ja chcę M4!” Wielu nowych chce M4. M4 jest popularne, jest śliczne, jest oszynowane i, chyba przede wszystkim, jest amerykańskie. Używają go specjalsi na całym świecie. Jest cool i trendy. M4 można znaleźć już za 100zł, ale to wywalenie kasy w błoto. M4 można znaleźć też za 300-500zł, ale to głupio wydane pieniądze bo za taką cenę można kupić inne, porządne repliki, ale nie będące M4. Najtańsze sensowne M4 to M4 od Specna Arms. Kosztują od 600zł w górę.
  • “MP5 jest fajne, ale nadaje się tylko do budynków.” Wielu nowych myśli, że skoro palne MP5 nadaje się najbardziej do walki na krótkie dystanse to airsoftowe także. Odnoszę wrażenie, że podobnie jest z Kałaszami i eMkami – ludzie myślą, że airsoftowy Kałasz będzie strzelał mniej celnie od airsoftowego M4 bo palny Kałasz jest mniej celny niż palne M4. Nie jest to prawda. Nie należy przenosić warunków, zasad itp. funkcjonowania broni palnej na warunki airsoftowe. Po pierwsze, w airsofcie długość lufy ma marginalne znaczenie więc się nim nie przejmuj (może poza gaziakami i replikami HP, ale one są drogie – odpuśćmy je sobie). Po drugie, zarówno w elektrycznym MP5, Kałaszu jak i M4 siedzą w gruncie rzeczy takie same mechanizmy (gearboxy w różnych wersjach-kształtach). Te mechanizmy generują energię w taki sam sposób i tylko od tego jakie części tam wstawimy, jak je spasujemy i jakimi kulkami będziemy strzelać będzie zależał efekt końcowy. Tu nie ma różnych pocisków o różnej mocy obalającej itd. (są co prawda kulki nieplastikowe, ale nie są w powszechnym użyciu i raczej nie ma sensu brać na strzelanie kulek wykonanych z innych materiałów) Mając odpowiednio dużo kasy mógłbyś stworzyć MP5 o szybkostrzelności jak w karabinie wsparcia albo MP5 o celności i zasięgu jak w snajperce. Wystarczy kasa lub umiejętności. Wniosek z tego jest prosty – świat broni palnej zostaw gdzieś tam, hen daleko – w airsofcie obowiązują inne reguły.
  • “Ta replika ma za mało fpsów, musi mieć przynajmniej 450.” Nie musi, serio bo fpsy same w sobie niewiele dają. Fpsy nie dają ani celności, ani zasięgu, ani szybkostrzelności. Dobrze złożona replika, z dobrą gumką HU, z dobrą lufą mająca 350fps da lepsze skupienie i zasięg niż kiepsko złożona replika z 500 efpeesami. Fpsy sprawiają, że kulka leci szybciej dzięki czemu trochę łatwiej trafić, ale skutecznie walczyć można mając już 350fpsów. Było to wielokrotnie omawiane na forum – tu nie będę tego tematu rozwijał.
  • “Ja chcę wyglądać jak komandos!” Przyznaj się, chcesz mieć kamizelkę, prawda? A na niej tysiąc rzeczy, które widziałeś na filmach – manierka, menażka i camelback, ładownice na radio, mapnik i niezbędnik wojskowy, a za pasem maczetę. Sam tak miałem, wymyślałem gdzie co powieszę. Chcesz też mieć mundur, prawda? Jasne, że chcesz. Tu dochodzimy do meritum całego tego poradnika.

Mundur

Po pierwsze, brak munduru to żaden wstyd i przeszkoda w zabawie. Oczywiście, na pewne strzelanki nie zostaniesz wpuszczony bo na niektórych są ścisłe zasady mundurowe (najlepszy przykład – imprezy airsoftu historycznego – ASH), ale na inne swobodnie wejdziesz. To środowisko jest raczej dość otwarte, nikt normalny się nie śmieje z innych graczy jeśli ci mają gorszą replikę. Brak munduru na początku zabawy nie jest więc powodem do wstydu. Przeszkody w zabawie też nie stanowi bo jak ktoś chce i się postara to i w niebieskich jeansach się zakamufluje. Tu dochodzimy do…

Po drugie – kamuflaż. Mundur pomaga w kamuflażu, ale nie jest to system zero-jedynkowy w którym brak munduru sprawia, że jesteśmy widoczni zawsze, a mundur, że zawsze niewidoczni. Kumpel biegał przez długi czas w jeansach i starym swetrze, a umiał tak wleźć w krzaki, że póki nie zaczął strzelać to nikt się go nie spodziewał. Bo najważniejszy w kamuflowaniu się w naszym hobby jest bezruch. Mundur oczywiście pomaga, ale mózg najbardziej reaguje na ruch, znajome kształty (dlatego snajperzy noszą ghillie, które ich “rozmywa”) i chyba dopiero na końcu na inny kolor – są ludzie, którzy po lesie biegają w mundurach pustynnych i też grają i się dobrze bawią. Podsumowując, mundur warto mieć, ale nie jest on konieczny do zabawy. Ten temat również był poruszany na forum – można poszukać. Po trzecie i najważniejsze. Chcesz mieć mundur, ale masz niski budżet. Co kupić? Ratunkiem jest to, co ratowało, ratuje i pewnie będzie ratować wielu Polaków mających problemy ekonomiczne – zachód Europy. Konkretnie Niemcy, Holandia lub Wielka Brytania. Nie chodzi o to, że masz tam jechać i zarobić. Chodzi o szukanie mundurów pochodzących z tych państw. Koniecznie kontraktów (czyli takich, które są używane przez wojsko dla wojska produkowane) w kamuflażu niemieckim Flecktarn (potocznie Fleck) lub brytyjskim (używanym też przez holendrów) DPM. Takie mundury łączą w sobie trzy pożądane przez Ciebie cechy. Są wytrzymałe, nawet używki, ale to muszą być kontrakty, a nie jakieś chińskie kopie. Dobrze maskują w polskich lasach. No i najważniejsze – są tanie. Można powiedzieć Biedronka wśród mundurów – komplet czteroczęściowy we Flecku (DPM jest trochę droższy, ale nadal tani) można wyrwać za 116zł. Bluza = 14zł, czapka polowa Luftwaffe = 7zł (zwykła = 9zł, kapelusz = 29zł), kurtka nowa = 55zł (używka chwilowo niedostępna w sklepie w którym sprawdzam ceny, ale kosztowała 25zł), spodnie = 40zł. Ale, ale! Jakby poszperać po portalach aukcyjnych i sklepach to pewnie znalazłoby się taniej. Gdyby zamiast nowej kurtki wziąć używaną to cena zmniejszyłaby się do 86zł, a w ogóle to kurtkę można odpuścić. Warto też rozglądać się po sklepach z używaną odzieżą bo dość często można znaleźć tam właśnie elementy mundurów (czasem kontrakty, czasem chińskie, ale jeśli mógłbyś wyrwać za 10zł chińskie spodnie to aby wytrzymały 3 miesiące, a zakup będzie, w mojej ocenie, opłacalny).

Kamizelki, pasoszelki, kombinatoryka stosowana

Podobnie jak w przypadku munduru brak kamizelki to żaden wstyd. Przede wszystkim pomyśl czy będziesz miał co w tej kamizelce co przenosić. Puste ładownice wyglądają śmiesznie, a wydawanie kasy (której nie masz w nadmiarze) tylko dla samego posiadania mija się z celem – lepiej dołożyć kasę do lepszej repliki czy baterii LiPo i ładowarki. Szczególnie radziłbym unikać produktów niskiej jakości (czyli chińszczyzny) bo to po prostu loteria. Fakt – zdarzają się zadowoleni użytkownicy. Są to jednak ludzie mało wymagający (mało w kamizelce przenoszący lub np. tacy, którzy w ogóle się nie czołgają czy nie wchodzą w krzaki – nie narażają kamizelki na wycieranie o grunt czy zahaczenie o gałęzie) lub mający szczęście bo raz na kilkadziesiąt czy kilkaset egzemplarzy zdarzy się dobrze wykonana chińska kamizelka.

Radziłbym Ci też wybrać się na jakąś większą strzelankę i poprzymierzać różne rodzaje kamizelek, pasoszelek itp. Da Ci to ogólny pogląd co jak się nosi, czy jest wygodne itd. Przedstawię historyjkę z własnego doświadczenia – kupiłem od kumpla kamizelkę typu plate carrier (PC) z atrapami płyt balistycznych. Kamizelka tania, chińska, nie miała żadnych ładownic, ale stwierdziłem, że jak będzie kasa to dokupię. Kamizelkę założyłem na siebie dwa, może trzy razy na strzelanie – płyty powodują, że kamizelka jest sztywna, utrudnia czołganie, kucanie – zupełnie nie nadaje się do mojego stylu gry czyli głównie w lasach, po krzaczorach, z dużą ilością kucania i czołgania się. Bez płyt (i bez ładownic) wisi jak szmata, a w dodatku nie spełnia żadnej funkcji – brak ładownic = nic nie przenosi, brak płyt = właściwie nie ma różnicy w oberwaniu kulką. Od paru lat PC leży w szafie.

Teraz opiszę Ci kilka tanich patentów na przenoszenie gratów.

  • Mundur i szkolny plecak lub reklamówka – tak, mundur i tak, plecak lub reklamówka. Na początku zabawy będziesz miał prawdopodobnie tylko jeden magazynek, który będzie wpięty w replikę. Dodatkowo na strzelanie będziesz brał pewnie ze sobą ochronę oczu (w trakcie strzelania będziesz ją nosił na głowie), kulki, wodę i coś do zjedzenia. W zależności od specyfiki strzelania będzie albo resp (punkt odradzania/startu gry) na którym będziesz mógł zostawić jedzenie, wodę i inne niepotrzebne w trakcie strzelania rzeczy albo będziesz musiał nosić je ze sobą. Pół litrowa butelka wody, worek z kulkami i kanapka zmieszczą się w kieszeniach munduru (przynajmniej w kontraktowym mundurze BW). Przez pewien czas samemu nosiłem w lewej kieszeni kurtki dwa dodatkowe magazynki od Kałasza.
  • Pasoszelki BW – czyli wracamy na zachód i trochę tam zabawimy. W sklepach można znaleźć różne zestawy (mi się udało po pobieżnym szukaniu znaleźć dwa różne zestawy w trzech sklepach) oporządzenie Bundeswehry. W tańszej wersji za 40zł dostaniemy pas, szelki oraz cztery ładownice na magazynki do G3 i pokrowiec na chlebak. Osobiście posiadam podobny zestaw (zamiast dwóch ładownic na magi do G3 mam pokrowiec na saperkę) i mogę szczerze polecić. Powiesz pewnie “po co mi pokrowiec na chlebak i ładownice do G3 skoro nie będę chleba nosił na strzelanie i nie mam G3”. Już wyjaśniam. Pokrowiec na chlebak to nic innego jak cargo – spora, pakowna torba noszona na pasie (lub na plecach). Ja w swoim chlebaku noszę wodę w pół litrowej butelce i wrzucam tam puste magazynki (pełni więc rolę zrzutówki i cargo). Przy odrobinie wprawy można bez problemu wrzucać tam rzeczy bez otwierania (tj. oba zapięcia są zamknięte, ale przez szparę można coś tam wepchnąć). W ładownicach na G3 noszę kompas, czerwoną szmatę, bandaż. W pokrowcu na saperkę nosiłem mapę, a dawniej wpychałem tam dwa magi do AK. Oprócz ceny oraz jakości wykonania plusem tego oporządzenia jest możliwość przypięcia oporządzenia w amerykańskim systemie MOLLE. Potrzeba tylko odrobiny kombinowania i kosztujących grosze trytytek (plastikowych zacisków do kabli). Mam w ten sposób przypiętą kieszeń na radio i ładownice na trzy magi do Kałasza – mają lekki luz, ale nie jest to luz dokuczliwy. Pasoszelki BW pozwalają więc w sposób dość łagodny dla portfela rozwinąć swoje oporządzenie i przygotować je na przejście w coś bardziej nowoczesnego. Gdybyś od razu kupił kamizelkę (czy pasoszelki) w MOLLE to musiałbyś też dokupić ładownice, a to już spory wydatek “na raz”. Dokupując do pasoszelek BW rzeczy w MOLLE rozłożysz koszty i będziesz mógł potem “przesiąść się” na kamizelkę w MOLLE za koszt jedynie kamizelki (bo oporządzenie już będziesz miał). Pasoszelki BW mają jednak pewien minus – przy dłuższym noszeniu pod obciążeniem potrafią trochę uwierać w ramiona. Jest jednak na to patent – gąbka. Kiedyś modne (nie wiem jak teraz) były gąbkowe poduszki wszywane na ramionach niektórych ubrań. Może w jakimś starym, niepotrzebnym ciuchu mamy czy siostry znajdziesz takie poduszki – wszyj je w mundur i będzie wygodniej.
  • Brytyjski chest rig, chest rig DPM, chest rig webbing – brytyjska kamizelka zakrywająca tylko przód klatki piersiowej (stąd “chest” w nazwie i w ogóle taki rodzaj kamizelek nazywa się chestami). Osobiście nie miałem, ale niektóre osoby, które polecają tego chesta mają na tyle dobrą opinie na forum, że sam zaufałbym im w ciemno. Skoro sam nie miałem tego chesta to posłużę się opisem ze strony dpm-soldier.pl. Chest ma 5 ładownic – 3 amunicyjne i 2 ogólne – oraz jedną kieszeń na mapy, dokumenty itp. Do jednej ładownicy amunicyjnej wciśniemy po dwa magi do AK (na wcisk trzy), dwa do G36 (muszą być spakietowane) oraz po dwa magi do G3, M14, FN FAL i SLR (ładownice są głębokie i w tym przypadku warto czymś wyłożyć dno) oraz 3 magi STANAG (czyli np. do M4). Można go też rozbudować o dedykowaną kieszeń na radio na lewej szelce i coś w systemie PLCE / ALICE – regulaminowo, haver sack – na lewym biodrze), lub uzupełnić o oporządzenie typu paso-szelkowego, ale na potrzeby większości rozgrywek wystarczy “goły”. Jest co prawda droższy niż pasoszelki BW, ale nadal tani (około 100zł), a do tego wytrzymały (w końcu to kontrakt czyli jak mawiają nad Tamizą issue). Źródło cytatu i innych danych.
  • Kamizelka holenderska – największy jednorazowy wydatek z prezentowanych tu rozwiązań. Jednakże ma największe możliwości rozbudowy połączone z najmniejszą ilością kombinowania. Otóż, jest to kamizelka w systemie MOLLE czyli będziesz miał do wyboru mnóstwo ładownic, kieszeni i innych pierdów w całej gamie cenowej – od chińskiego gówna po ładownice kosztujące połowę płacy minimalnej, a może nawet więcej. Gołą kamizelkę można znaleźć już za 70zł, a są też dostępne zestawy z kompletem ładownic za 130zł. Nie wiem co się zmieści w tych ładownicach – musiałbyś pytać o to załogę sklepu lub na forum. Kamizelka jest dostępna zarówno w kamuflażu DPM jak i w kolorze oliv.
  • Torby na maskę p-gaz – kojarzysz maskę przeciwgazową typu słoń (MUA SzM41M)? Do takiej maski dołączano torby noszone przewieszone przez szyję. Zestaw maska + torba można znaleźć za 10-20zł. Dwie takie torby noszone po dwóch stronach ciała mogą stanowić całkiem przyjemny zestaw oporządzeniowy. Może będzie to mało “komandosowate”, ale całkiem użyteczne. Torby są dość wytrzymałe, tanie i w miare pakowne – jedzonko, kulki, wodę i kilka magazynków do Kałasza, Giety czy eMki bez problemu tam zmieścisz. Pamiętaj tylko by nie używać filtropochłaniacza od maski. W starych maskach używano azbestu – cholera wie w jakim stanie jest filtr i jak dużo tego cholerstwa dostanie się do płuc przy oddychaniu.
  • Saszetka czyli nerka – mała torebeczka noszona na brzuchu czy boku. Taka jak miał Alan w pierwszym Kac Vegas. Może dużo do niej nie upchniesz, ale jakiś baton, może mała butelka wody, trochę kulek czy magazynki do shotguna AGM pewnie się zmieszczą. Plusem jest to, że wiele osób takie coś w domu ma, a jak nie ma to pewnie kupi w swoim mieście.
  • Uszyj to sam – nie trzeba być bardzo sprawnym krawcem by uszyć sobie podstawowe rzeczy. Kamizelka to oczywiście wyższa szkoła jazdy, ale ładownica montowana na kolbę do shotguna AGM jest banalnie prosta i potrzeba niewiele tanich materiałów. Sam posiadam szytą w domu ładownicę (można ją zobaczyć w temacie dot. ww. shotguna). Jeśli nie umiesz szyć to poproś mamę, babcię, siostrę czy dziewczynę.

Rada na koniec tego działu – kombinuj, rozglądaj się. Przykładowo może w domu walają się jakieś nakolanniki, które zostały po bracie rolkarzu. Może nie będą idealne, ale lepsze takie niż żadne – zawsze to mniejsze prawdopodobieństwo bolesnego kontaktu z szyszką, kamieniem czy szkłem. Może tata przywiózł z wojska torbę na maskę p-gaz, która “spadła z ciężarówki”, a może znajdziesz coś innego, co się przyda.

O ochronie oczu słów kilka

Obiecałem wcześniej, że napiszę jeszcze o normach ochrony oczu. Wspomniałem o normach PN-EN 168:2005 i PN-EN 166:2005. Wg tych norm ochrona oczu (i twarzy) dzieli się na trzy kategorie: A, B i F. Okulary mogą otrzymać tylko klasę wytrzymałości F, a gogle mogą otrzymać klasę F lub B. Klasa A jest zarezerwowana dla masek chroniących całą twarz. Tu pojawia się pewien problem. Klasa wytrzymałości F gwarantuje ochronę tylko przed pociskami o energii do około 0,87J. Teoretycznie jest to zbyt mało do airsoftu, ale! Ale omawiane normy są normami minimalnymi to oznacza, że producent gwarantuje, że wytrzymają taką energie, ale nie wiadomo czy wytrzymają większą czy nie. W przypadku normy maksymalnej producent gwarantuje, że większej energii nie wytrzymają. W omawianej normie – normie minimalnej – ochrona oczu może (ale nie musi) wytrzymać więcej niż zapisano w normie. Możliwe, że niektóre okulary spełniłyby warunki zapisane w klasie B, ale w normie zapisano, że okulary mogą dostać tylko klasę F. Nawet jeśli wytrzymałyby trafienie pociskiem ppanc z armaty czołgowej to i tak dostałyby klasę F.

Jak więc rozpoznać, które okulary posiadające klasę F wytrzymają więcej, a które nie? Bez szeroko zakrojonych testów nie da się tego określić. Na szczęście wielu airsoftowców korzystało i nadal korzysta z okularów i można stworzyć pewną listę polecanych okularów – odsyłam tu do forum, a w razie wątpliwości pytaj. W przypadku gogli, które otrzymały klasę B nie musimy się martwić bo klasa B wytrzyma energie około 6,2J czyli postrzał nawet kulką o masie 0,2g lecącą z prędkością 700fps. Aha, można znaleźć ochronę oczu spełniającą inne normy, w tym wojskowe normy balistyczne, która kosztuje poniżej 100zł.

Ostatnia rzecz – omijaj ochronę oczu z siatką zamiast szybki. Kulka przy uderzeniu (szczególnie dotyczy to kulek bio) może się rozpaść. Niektóre fragmenty mogą być tak drobne, że przenikną przez siatkę i trafią w oko.

Autor: MarekMac

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook