Stalker: Monolit


Szczegóły wydarzenia


Chodź do Mnie… Dostaniesz to na co zasługujesz. Twoje pragnienia wkrótce się urzeczywistnią. Chodź do Mnie… Twoja droga się kończy. Chodź do Mnie… Tylko Jeden będzie nagrodzony.

Przemierzając Zonę, po zabiciu setek mutantów, bandytów, najemników i żołnierzy, omijając niezliczone ilości morderczych anomalii, odczuwając trud podróży i zmęczenie zechciał w końcu odpocząć. Po uprzedniej ucieczce przed hordą Zombie, z dala od jakiegokolwiek obozu, postanowił zasnąć w dziurze między skałami.

Zmrok zapewniał mu osłonę, więc sprawdził okolicę, a będąc już pewien, że jedyne co żyje w pobliżu to skrzeczące kruki, postanowił sprawdzić co znajduje się w tej szczelinie. Przy świetle latarki, swoimi poranionymi dłońmi, pełnymi blaz, odsunął sporą ilość brudnych, ubłoconych kamieni. Mimo tego że była ciemna noc, a księżyc przysłaniały chmury, zobaczył po drugiej stronie światło. Obawiając się, że to kolejny obóz tych fanatyków – monolitu – zdjął z pleców karabin, przeładował go, zgasił latarkę i po cichu, w przyklęku, opierając kolbę swojego wysłużonego Obokana o bark przeszedł na drugą stronę. Przymrużył oczy, bo było jasno jak w dzień. W tak żywym świetle, już dawno nie spotykanym w Zonie z powodu częstych emisji, na jego twarzy można było dojrzeć najmniejsze szczegóły: lekko zapadnięte oczodoły, prosty nos, wysuszone usta przygryzione w paru miejscach, najpewniej z bólu. Zarost, który już dawno nie widział żyletki, przykrywał nadzwyczaj bladą cerę pełną ran, część z nich była jeszcze świeża. Gdy jego błękitne oczy przyzwyczaiły się już do światła zobaczył miejsce, którego nie znalazł w swoim PDA. Diegtriariow nigdy nie słyszał żadnej opowieści o tym miejscu. Nikt, nawet weterani Zony, nie wspominał, że ono istnieje. Nie widział go na żadnej z wielu map, zdobytych w czasie walki o przetrwanie. Przed sobą ujrzal dziwną, niespotkaną wcześniej w Zonie roślinność.

Niskie krzewy z ogromnymi okrągłymi liśćmi delikatnie szumiały. W koło był las, zielony, jasny, w ogóle nie podobny do tego strasznego, czerwonego z Mrocznego Jaru. Jedynego dużego lasu, znanego w Zonie. Major mając pod nogami świeżą, miękką trawę rozglądał się, cały czas trzymając głowę przy celowniku i wtem zobaczył jeden krzew, znacząco różniący się od reszty. Jego liście były pomarańczowe i zakończone spiczaście. Pomiędzy nimi widoczna była błękitna poświata. Wyglądało to wszystko, jakby katastrofa z Prypeci tutaj nie dotarła, ominęła to miejsce i poszła dalej. Nie spuszczając dłoni z karabinu postanowił zobaczyć co się kryje w tym krzewie. Był zdumiony, gdyż zobaczył artefakt, podobny do tego odnalezionego przezeń w mitycznej oazie – był okrągły, błękitny, lekki a w środku poruszała się biała materia. Wyglądało to jak niebo pełne białych chmur, które niegdyś dziennie obserwował z zachwytem będąc dzieckiem. Nie był pewien co robić, ale zaryzykował, zarzucił broń na plecy i wziął go do ręki. Nagle poczuł się lepiej. Czuł się jakby znalazł drugą Oazę – przestał czuć zmęczenie, głód, pragnienie i ciągłę obawy, pierwszy raz od bardzo dawna poczuł się szczęśliwy. Niestety jego szczęście nie trwało długo, ponieważ nagle poczuł na karku ciężki oddech. Gdy się obrócił, cały czas trzymając w dłoniach leczniczy artefakt, zobaczył, że za plecami pojawiła się wysoka, przygarbiona pijawka, której obślizłe macki zwisały wzdłuż ciała. Jedyne co mógł zrobić to pomyślał o dawnej miłości i o tym jakby jego życie wyglądało, gdyby powrócił z Zony do normalnego życia. Gdy już pijawka przymierzała się do ataku, nagle, znikąd usłyszał cichy szept: “Ten artefakt… On… On spełni każde Twe życzenie… Wykorzystaj go!”

Z racji nocnego charakteru gry granice etapów będą oznaczone CZERWONYMI lampkami rowerowymi lub naturalną przeszkodą, odległość między lampkami wynosiła będzie około 50 metrów. Granicą między I i II etapem jest droga w środku lasu, granicą między II i III etapem jest rów z wodą(w niektórych miejscach będą dodatkowo wisiały czerwone lampki). Czerwonych lampek proszę nie ruszać. ‘Zewnętrzne’ granice gry nie bedą oznaczone, gramy tylko na terenie który jest na mapie.
Na terenie gry postaramy zorganizować zadaszenie oraz koksownik/ognisko żeby można było się ogrzać.

Jedynym wymaganiem sprzętowym jest telefon komórkowy z GPS który umożliwi odnalezienie punktów.

Jeśli chodzi o szpej to każdy ubiera się jak chce – mile widziane stylizacje. Jeśli chodzi o technikę to zostawcie ją nam (da to nam przewagę jeśli będzie potrzeba moderacji gry), poza tym jeśli wypatrzysz mutanta czy przeciwnika z dużej odległości to gdzie tu strach i adrenalina?

Składka: 20-25zł
Wpłaty na konto : 20zł
W dniu imprezy: 25 zł
Dariusz Szymczuk 67 2490 0005 0000 4000 3213 3674
proszę o podanie imienia, nazwiska i ksywy w tytule

Regulamin: http://www.asglublin.pl/index.php/topic,16278.0.html
Piro: http://www.asglublin.pl/index.php/topic,3638.0.html
Wiek: 18+
Osoby 16+ proszę o kontakt na pw będziemy rozpatrywali indywidualnie.

Więcej info niebawem: https://www.facebook.com/events/147305185876057

 

Od 20 sekundy słuchać bardzo niepokojące dźwięki… i żeby było jasne – mutant brzmiał zupełnie inaczej 🙂

 

Przetrwała tylko garstka stalkerów…

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook